poniedziałek, 17 stycznia 2011

rozstania i powroty :)

Tak, wiem... dawno mnie tu nie było. Usprawiedliwienia nie mam poza to, że w rozjazdach byłam - m.in. zwiedziłam Petersburg. Tak, ten nad Newą :)



Wspomnień co niemiara, ale i parę refleksji.


Rosjanie mają niesamowicie silne poczucie wartości, wyjątkowości swojej ojczyzny, są 100% patriotami i nie wyobrażają sobie święta narodowego bez szampana. Tak się złożyło, że spędziłam 11.11. właśnie tam. Przyszła do mnie studencka delegacja i zaprosiła na szampana z powodu święta. Tam ludzie dużo bardziej się cieszą - i to ze wszystkiego, bo my z kolei obchodzimy każde święto "na smutasa" raczej.
Alkohol leje się strumieniami. Przy posiłkach, a nie daj Boże żeby to była "uroczysta kolacja", nie ma czasu na rozmowy. Trzeba szybko jeść, by zdążyć przed następnym toastem - wódką oczywiście.
Właśnie... toasty. Rosjanie je uwielbiają! Wręcz poczytane jest za obrazę, jeśli nie wznosisz przy stole toastów za wspaniałość gospodarzy etc. I nie wystarczy jeden... Toasty następują co 8-10minut.

Oczywiście wyjazd wspominam bardzo dobrze. Zostałam przyjęta z wielką gościnnością, poznałam wielu młodych i trochę starszych Rosjan, którzy z natury są po prostu serdeczni i zrobiłam porządną kwerendę bibliograficzną...
... największą wadą jest 46 godzinna podróż. Ale warto było!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz