piątek, 12 sierpnia 2011

W średniowiecznym Opolu

Korzystając z ładnej pogody wybraliśmy się do Opola. Dziw bierze, że jeszcze tu nie byliśmy (od Wrocławia 1godz. z kawałkiem polskim PKP ;)). Inspiracją do wypadu był nie tylko festiwal (jarmark średniowieczny połączony z turniejem rycerskim) zorganizowany przez Opolskie Bractwo Rycerskie, ale chyba przede wszystkim archiwalia PANu we Wrocławiu dotyczące znalezisk archeologicznych z Opola.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do Katedry pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, budowli gotyckiej, która była zbudowana, wg tradycji, jeszcze za czasów Bolesława Chrobrego. Można tu zobaczyć sarkofag ostatniego księcia opolskiego Jana Dobrego, piękne witraże (nieco bardziej współczesne :)) oraz podziwiać gotycką chrzcielnice z herbem opolskich Piastów...

Festyn odbył się pod Basztą przy Katedrze.

Sarkofag Jana Dobrego.

Gra świateł i kolorów :)

Gotycka chrzcielnica z herbem opolskich Piastów w Katedrze w Opolu.

Następnie udaliśmy się do Muzeum Śląska Opolskiego. Obok wystaw o wyrobach szklanych 1900-1950, dziejach wojennych Opola, o faunie i florze regionu, wyrobach porcelanowych oraz o aptece jezuickiej, można tam zobaczyć ciekawe i dobrze rozplanowane przestrzennie wystawy także o wcześniejszej historii Opola – od epoki kamienia do późnego średniowiecza.

Parę ujęć ciekawych aranżacji/eksponatów z wystawy poświęconej epoce brązu:


Śliczne krosienko. Aż by się chciało mieć takie na własność :)

Kolekcja ceramiki.


Gliniane i brązowe kobiece "świecidełka".

Moja ulubiona grzechotka - ptaszek.

Pozostałe grzechotki gliniane o kształcie wdzięcznych "bączków".

Wczesne średniowiecze podzielone było na dwie sale. W jednej były znaleziska z terenu Opola-Groszowice, a na drugiej, większej, znaleziska z Opola-Ostrówka. Niestety Opole-Ostrówek był tak fatalnie oświetlony, że z trudem wybrałam jakiekolwiek zdjęcia... a szkoda, bo wystawa bardzo ładna, choć stosunkowo mała.

"Sławna" pisanka z Opola.

...i więcej pisanek i jajek.
Przęśliki, koraliki, pierścionki... na pierwszym planie wielki pierścień z bursztynu.

Niezbędne wrzeciona.

Przęśliki z charakterystycznie różowawego łupku wołyńskiego...

Gliniane pionki i odważniki typowe dla terenów Skandynawii...

...jak i charakterystyczne szpile z kółeczkiem.

piątek, 15 lipca 2011

Jak to z filcem jest "naprawdę"... eksperymentum

Dawno już przestałam tłumaczyć czym się charakteryzuje filc zrobiony nie tylko ręcznie „od samego początku”, ale także „poprawny historycznie”.
Mało kto wie, że na filc z reguły brano najgorsze runo – to z brzucha i nóg owcy, z przewagą twardego (szerstnego) włosia, z zabrudzeniami. Filc nie miał (przynajmniej ten średniowieczny :P) wyglądać – miał przede wszystkim grzać. Dlatego też filc taki jest kudłaty (w większości to włosy z okrywy szerstnej) :P
Dlaczego właśnie tak? Bo najlepsze runo, dokładnie wyczesane i delikatne szło do przędzenia , a następnie do tkania. (eureka!)

Pewien eksperyment, który „mimochodem” został przedsięwzięty, unaocznił niebywałe zalety takiego puchatego-kudłatego filcu. Mianowicie, na bodajże zeszłorocznym Wolinie wciąż padało. Przypadkiem zostawiłam skrawek takiego filcu (zawieruszony próbnik maty) na zewnątrz namiotu. I mókł on przez całe dwa dni, a deszcz jaki był, każdy kto doświadczył podtopień i oglądał turystów gubiących buty w błocie, opowie.
Po dwóch dobach nawałnicy znalazłam zaginiony próbnik. Podniosłam i ku mojemu zdziwieniu trawa pod płachetką była sucha. Ale nie tylko trawa była sucha. Płachta o grubości 0,5cm z góry, do połowy tejże grubości była nasączona wodą tak, że po podniesieniu ściekało z niej jak z gąbki. Ale druga połowa grubości działała jak warstwa izolacyjna – była kompletnie sucha (!). Taki średniowieczny waterproof ;)


Kudłata mata na pierwszym planie.

Właśnie dostałam trochę szarego runa ze niezidentyfikowanej owcy. Ma więcej szerstnych włosów i dlatego ją ufilcuję. Bardzo mi się podoba jej kolor. Może dlatego, że jest taki naturalny. (Rzadko kiedy farbowano wełnę na filc czy gotowe wyroby z filcu). 
 
Może powstanie z niej też taka waterproof mata... :)

sobota, 4 czerwca 2011

Pochówki z Borum Eshøj



Korzystając z ładnej pogody, wybraliśmy się całą trójką do pobliskiego Borum. W Borum, a konkretniej Borum Eshøj zobaczyć można rekonstrukcję chaty z epoki brązu w otoczeniu kilku kopców, gdzie nadal trwają wykopaliska archeologiczne.

Borum Eshøj znajduje się 15km. od Aarhus
Natchnieniem do wyprawy były legendy dotyczące tego miejsca. Pierwsza z nich mówi, że kopiec w Borum Eshøj miał 10 metrów wysokości i był miejscem, gdzie pogrzebano doczesne szczątki księcia Burisa. Książę ów miał romans z siostrą króla Waldemara Wielkiego, za co król rozkazał wyłupać mu oczy.
Mniej romantyczna, ale równie krwawa jest druga legenda. Ta opowiada o kopcu, który zamieszkują okrutne trolle. Troll z Jelshøj (innego kopca :)) przekonał wielkiego wojownika Svena Fældinga by zabił trolle z Borum Eshøj. Podał mu w rogu magiczny napój, który dawał wojownikowi niewyobrażalną siłę.
Wyruszyliśmy zatem w poszukiwaniu tych złowrogich trolli... :)

Thyra dzielnie szukała trolli w trawie :))

Pierwszy grób odnaleziono już w 1871 roku – był to grób starszej kobiety. Rolnik zgłosił swoje odkrycie, gdyż lękał się legendy o bezlitosnych trollach... :)
Podczas wykopalisk w 1875 roku odnaleziono kolejne dwie trumny – z młodym i starszym mężczyzną. Kopiec był usypany pierwotnie tylko wokół trumny ze starszym mężczyzną. Dwie pozostałe osoby były pochowane później. 

Wykopaliska w Borum Eshøj. Akwarela Magnusa Petersena, 1875.
W kopcu znaleziono wiele grobów, w tym ciałopalnych. Archeolodzy jednak najsilniej opowiadają się za hipotezą, że pierwotnie kopiec ten był przeznaczony dla tych trzech osób. Rozplanowanie trumien było przemyślane, a dary grobowe pokazują troskę i bogactwo.
Dąb, z którego wykonane były trumny starszej pary, jest datowany na ok. 1350 – 1351 rok p.n.e., co może wskazywać na to, iż osoby te były pochowane mniej więcej w tym samym czasie. Kobieta i starszy z mężczyzn mieli po 50 – 60 lat. Młodszy miał ok. 20 – 22 lat, a dąb z jego trumny wydatowano na 1345 rok.
Z powyższych danych archeolodzy wnioskują, że w kopcu tym pochowana została 'mała rodzina'.
Plan z 1875 roku.
Ciało starszego mężczyzny było doskonale zachowane – mięśnie utrzymywały w całości szkielet w momencie transportowania ciała do Kopenhagi. Mężczyzna miał obcięte i wypolerowane paznokcie i świeżo ogoloną twarz. Jego ciało spoczywało na skórze krowy. Na sobie miał czapkę, owalny płaszcz, kilt, pas i onuce – wszystko z wełny. Jedynymi niewełnianymi obiektami w grobie były drewniane igły przymocowane u góry płaszcza na wysokości szyi.
Starszy mężczyzna i jego czapka
Kobieta pochowana w kopcu miała ok. 50 – 60 lat w momencie śmierci. Była stosunkowo niska i krępa, a ślady na szkielecie wykazywały wykonywanie ciężkiej fizycznej pracy. Jej włosy zachowały się, ale podczas przeszukiwania jej trumny przez rolników, odpadły od czaszki i dlatego nie możemy nic powiedzieć o jej uczesaniu.










Miała na sobie prostokątny skrawek wełny zszyty z kilku mniejszych, bluzę, siatkę na włosach, czapkę i dwa paski – wszystko z wełny.

Starsza kobieta
Wyposażenie kobiecego grobu

Jest to najbogatszy pochówek, bowiem znajdowało się w nim kilka przedmiotów z brązu: tarczka od jednego z pasów, ring na szyi, dwie bransolety i spiralny pierścionek oraz szpila wbitą w ubranie. W grobie znajdował się także gliniany pojemnik, drewniana skrzyneczka, brązowy sztylet oraz grzebień z rogu.

Rycina przedmiotów z brązu, glinianego naczynia i grzebienia

Ciało 20-latka również przetrwało w dobrym stanie do naszych czasów. Dzięki zachowanym włosom, możemy stwierdzić, że ścięty był „na pazia” :)
Miał na sobie kilt i płaszcz oraz skórzany pas. W trumnie wraz z nim złożono brązowy sztylet w drewnianej pochwie od miecza, rogowy grzebień, skrzyneczkę z kory, kościaną igłę oraz podwójne drewniane zapinki/guziki (? ang.:'double button')

Młody mężczyzna


Wszystkie znaleziska z Borum Eshøj oglądać można w Nationalmuseet w Kopenhadze.

Widok na pozostałe kopce


Źródła:
- http://oldtiden.natmus.dk
- http://www.fortidsmindeguide.dk